Guests:

Love you so

środa, 22.lutego.2012, 23:21
Dzisiaj byłabym Ci w stanie wybaczyć, ale tylko dziś, tylko tego jednego dnia. Dzisiaj nie powiedziałabym Ci spierdalaj, ani nie zamykałabym przed Tobą drzwi. Dzisiaj bym Ci wybaczyła. Moje serce bije szybciej, robię to, bo się łudzę, że Cię zobaczę. Dlaczego? Dlaczego tak mi na tym zależy? Dzisiaj Cie nie było, nie będzie też Cie jutro, ani pojutrze. Już nigdy Cię nie będzie. Niegdy więcej Cię nie dotknę, nie powiem tego, że tak bardzo Cię nawidzę, i że tak bardzo Cię kocham... wciąż. Obiecałam sobie, że nie będę płakać, jest mi w tej chwili zajebiście ciężko, ale dam sobie radę. Dlaczego to tak nagle przychodzi i niszczy wszystko, co dotychczas sobie zbudowałam, w co na nowo uwierzyłam, albo raczej nie... bo jak na razie w nic nie uwierzyłam, mówię sobię, że jestem więcej warta bez Ciebie, że teraz też coś znaczę, nawet więcej. Nie jest to żadna wiara. Jest to raczej motywacja. Myślałam, że to już nie wróci. Zdaję sobię sprawę, że to znowu ja gram tutaj tą najgorszą, która Cię skrzywdziła. Być może myślisz, że zostawiłam Cię dla innego. Nie ma bardziej mylnej rzeczy na świecie, niżeli ta. Nie ma nikogo. Stałam się zimna, bardziej wyrachowana. Złamałeś mnie, a miałeś mnie poskładać, naprawić... Kiedyś ktoś mi powiedział, że jeżeli mężczyzna kocha naprawdę to nie ważne, co się wyadarzy, zawsze będzie kochał nadal. Ja kocham, mimo wszystko i zawsze będę. Mam Ci tyle do zarzucenia, ale jednocześnie za tak wiele rzeczy chciałabym Ci podziękować. Granica między miłością, a nienawiścią jest znikoma. Zawsze to wiedziałam, żyjąc przy Tobie. Nie wierzę, że Cie nie ma, że to wszystko tak nagle po prostu znikło. Ot, tak...
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

Co ja pacze?

niedziela, 12.lutego.2012, 20:38
Tylko wyszedł, a ja zjadłam wszystkie ciastka, które leżały na stole. Nie dobrze, nie dobrze. Dzisiaj pierwszy raz odczuwam pustkę po jego wyjściu. To również jest zły znak. Jeżeli i on się mną po prostu bawi tak jak robił to Patryk? Mówię samej sobie, że jestem silna, że wcale ich nie potrzebuję, że w pojedynkę znaczę więcej. Teraz... pierwszy raz jest mi ciężko i czuję się z tym źle. Nie wiem czy stanęłam w pewnym miejcu, czy też  właśnie się przemieszczam. Jego tak naprawdę nie interesuję ja, to co robię, robiłam, co się dzieje. Dla niego ważne jest tu i teraz, to, że jestem, i że on jest. Dziwne... Byłam 2,5 roku w związku, który okazał się wielkim kłamstwem, a teraz tkwię w czymś czego nawet nie potrafię nazwać. Kim on dla mnie tak właściwie w ogóle jest? Kim ja jestem dla niego?
Życie jest zdumiewające, poruszające, zaskakujące, a z drugiej strony parszywe i przesycone pustką, która każdego dnia się pogłębia. Wiem, że się teraz uśmiecham, motywuję, szukam zajęć, uśmiecham się, cieszę tylko po to żeby nie myślec. Żeby znowu nie stanąć w miejscu z tymi zasranymi klapkami na oczach. Wypełniam tą pustkę, którą on we mnie pozostawił. Nienawidzę go teraz całą sobą, każdym najmniejszym elementem sego ciała. Kiedyś go kochałam, dzisiaj nienawidzę. Gdybym spotkała Cię teraz na ulicy, wiem, że mojej serce momentalnie zaczęłoby szybciej bić, zrobiłoby mi się cieplej, nogi byłby cięższe, a mimo wszystko szłabym nadal, nawet bym teraz na Ciebie nie spojrzała, a nwet jeżeli to tylko po to by tobą wzgardzić. Chciałabym żebyś wiedział, że mimo wszystko mam się bardzo dobrze, że mimo wszystko każdego dnia wstaję, podchodzę do lustra, patrzę i wierzę. Złamałeś mnie, ale dzięki temu jestem silniejsza, przynajmniej stram się być. Mimo wszystko...
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

Szkło.

sobota, 4.lutego.2012, 17:22
Nie wierzę w to, że znowu tu jestem. Weszłam przez przypadek. Jeszcze istniejesz. Niewiarygodne, że mogę wracać wspomnieniami do tego, co kiedyś było. Tak wiele się zmieniło, tyle osób przewinęło się przez moje życie, z którymi nie mam już kontaktu - kiedyś były podstawowym czynnikiem budulcowym tego, co nazywamy codziennością, dziś już ich nie ma. 
Życie jest zdumiewające, mimo wszystko :)
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

Katatonia.

środa, 2.lutego.2011, 19:43
Stworzyłam sobie świat, którego bram pilnie strzeżę. Dlaczego?
Jestem więźniem i zarazem katem. Chyba lubię sprawiać sobie ból.
Czekam... wciąż nie wiem na co, a raczej na kogo. Łudzę się, że ktoś w końcu zburzy te masywne mury i pokaże mi słońce.
Tak naprawdę jestem próżna. Nie kierują mną żadne wyższe wartości. Straciłam wszelką ochotę, a swe aspiracje zgubiłam gdzieś po drodze.
W tej chwili mogę być nikim. Ważne, bylebym w ogóle była.
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

Reaktywacja?

niedziela, 30.stycznia.2011, 20:09
Nie zapomniałam hasła.
Wciąż tęsknię... za przyjacielem.
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

możliwa samotność.

poniedziałek, 2.sierpnia.2010, 14:38
Porządkuję swoje życie.
Chciałabym móc tak napisać...

Jest to moja ostatnia wypowiedź umieszczona na tym blogu. Trudno jest pisać o swoich problemach i przeżyciach. Obnażać się przed innymi ludźmi, często nieznajomymi. Świadomość, iż nie posiada się żadnego przyjaciela, osoby, z którą mogłoby poruszać się wszelkiego rodzaju tematy jest naprawdę przytłaczająca. Skoro nie mam przy sobie żadnej bliskiej mi osoby, prawdziwej i dobrze mi znanej, której mogłabym powierzyć naprawdę wiele bez celu jest moje 'otwieranie się' tutaj. Nie chcę, aby każdy mógł wchodzić w moje życie i odkrywać jego najmniejsze tajemnice. Jeżeli nie mam nikogo, kogo mogłabym nazwać przyjacielem należy zacząć polegać na sobie samym.
Nie kończę z rozmowami z sobą samą. Dalej to robię, aczkolwiek na pewno już nie tu. Nie usuwam tego bloga po prostu z sentymentu.
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

I gave you all.

czwartek, 1.kwietnia.2010, 22:20
Odczuwam pustkę. Brakuje mi jego ciepła, jego dotyku, zapachu... Chciałabym wiedzieć, że jest blisko, czuć na szyi jego miarowy, spokojny oddech. Wtulić się w niego i zapomnieć o tym wszystkim co nas otacza. Pragnę spojrzeć w te oczy i mieć świadomość, że jestem potrzebna, kochana.
Wiedziałam, że będę tęsknić i odczuwać jego brak. Długo walczyłam z samą sobą przekonując się, że jestem silna i niezależna, że i bez niego dam sobie radę. Z trudem przychodzi mi pisanie o tym, przyznawanie się do tego. Nie lubię pokazywać swoich słabości, nie lubię podlegać komuś, być od kogoś zależną. Zawsze chciałam być Panią swojego losu, silną, niepodległa i niezależną.
Moja duma, moja cholerna duma. To przez nią najczęściej się kłócimy(tak mi się wydaje). Bywam zimna, nieczuła, wredna, chamska. Dlaczego? Żeby sobie przypadkiem nie pomyślała, że jest dla mnie wszystkim, że zawładnął całym moim światem.
Bywa, że mówię o rzeczach, o których nie powinnam mówić. Sprawaim wtedy ból zarówno jemu jak i sobie. Jestem pełna sprzeczności.
Im bardziej go kocham, pragnę, pożądam tym bardziej chcę mu dojebać. Zabwne.
Zmieniam się, chcę się zmieniać... dla niego. Pod jego wpływem topnieję niczym lód, ON zmienia moją formę, mój kształt. Być może trochę mnie rozmiękczył, teraz nienawidzę zostawać sama. Nienawidzę ciszy, pustki, uczucia samotności.
Napiszę to, choć to wbrew mej dumie...
Wracaj do mnie, tak bardzo Cię potrzebuję, tak bardzo chcę mieć Cię przy sobie.

Wyjechał, pozostawił mnie samą ze sobą. Długo nie wiedziałam co ze sobą zrobić, rozpamiętywałam jedynie nasze ostatnie spotkanie. Zbyt wiele niepotrzebnych padło słów, zbyt wiele wylanych łez.
"Kochanie, dlaczego masz takie czerwone oczy? Nie płacz, nawet nie zauważysz jak te dni szybko miną i znów będzie obok Ciebie."
Nie mogłam przecież jej powiedzieć...
Nastał wieczór. Strasznie chciałam to zrobić, czułam nieodpartą potrzebę napisania czegoś.

Potrafię latać, nad horyzont wznosić się.
Potrafię spadać, jak ten kamień staczać się.
Potrafię pływać, ocean opłynę wzdłuż i wszerz.
Potrafię tonąć, w dół zanurzać się.
Potrafię patrzeć, ponad ludzki stan.
Potrafię ślepą być, nie widzieć nic.
Potrafię dawać, całą siebie, cały spokój swój.
Potrafię odbierać, szczęścia każdy łyk.
Potrafię upadać, kiedy każdy patrzy na mój ruch.
Potrafię wstawać, kiedy brak pomocnych dłoni.
Potrafię płakać, gdy spoglądasz na mą twarz.
Potrafię uśmiechać się, kiedy widzisz każdą z moich wad.
Potrafię kochać i kochaną być.
Potrafię nienawidzić i nienawidzoną być.
Potrafię rodzić się, każdego dnia.
Potrafię umierać, kiedy ty chodzisz spać.
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

Impuls.

poniedziałek, 29.marca.2010, 20:31
Napisałam do niej, mam nadzieję, że się nam uda:)
Jeden cel, jedna myśl: Toskania.

Jutrzejszy dzień będzie lepszy od dzisiejszego. Pora radować się słońcem :)
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

Wołałeś mnie?

niedziela, 28.marca.2010, 19:54
Wiedziałam, że w końcu to nastąpi, wyczuwałam to. Siedzę tutaj sama i nie potrafię wytrzymać, nie wiem co ze sobą robić. Nie chce mi się uczyć, a wiem, że powinnam. Nie chce mi się malować, czytać, pisać, a mówiłam sobie, że w czasie jego nieobecności zajmę się sobą. Nie mam nawet siły na oglądanie filmów, słuchania muzyki... dlaczego?
Bogumiły nie ma, dzwoniłam do niej. Powiedziała, że będzie za jakieś 30 min. chociaż i tak wiem, że nie zjawi się w tym czsie. Patryk, jest daleko. Stanowczo za daleko. Potrzebuję go, mimo iż nasze pożegnanie wyglądało tak jak wyglądało, a nie inaczej. Boli mnie to i chce mi się płakać, kiedy sobie to przypomnę, ale czasu nie cofnę... Kogo mam wokół, z kim mogę wyjść, porozmawiać? Sami panowie. Nie mogę. Wiem, że będzie zazdrosny. Mnie zresztą też by to bolało gdyby w czasie mojej nieobecności spotykał się z samymi dziewczynami. Cóż zatem mi pozostaje? Samotność... jak zabawnie to brzmi teraz w moich ustach i słowie pisanym. Samotność, myślałam, że o niej zapomniałam, a ona o mnie. Chyba jednak istnieje coś takiego jak przyjźń.
Odczekam jeszcze parę chwil i wyjdę na spcer. Nie wiem gdzie pójdę, ani w jakim kierunku. Patrzę przez okno i zazdroszczę tym ludziom, że są tam, na zewnątrz. Ja tkwię w tych czterych ścianach i nie wiem co się ze mną dzieje. Nie wiem nawet jak opisać ten stan, jak go nazwać. Bezsilność? Nie wiem czy to słowo tu pasuje. Chcę wyjść. Przechadzać się tymi ulicami, które pełne są szarości i brudu. Chcę słyszeć warkot silnika nadjeżdżającego samochodu, spoglądać w światła samochodów i czuć się prześwietloną. Spojrzeć w niebo, wiem, że nie zobaczę tam gwiazd, ale mimo wszystko unieść głowę i szeroko otworzyć oczy. Oddychać...
Chciałabym żeby te dni minęły i znowu było... tu brakuje mi słowa. Kolorowo? Nie, śmiać mi się chcę, gdy piszę te słowo. Ono tu nie pasuje, to nie ta bajka. Może i byłoby "kolorowo" gdybym była inna i nie doszukiwała się we wszystkim drugiego dna. Pracuję nad sobą, on uczy mnie innego patrzenia na życie. Zatem wracając do mojej myśli: i znowu było...
Nie, dobra poddaje się, chcę żeby było tak jak dawniej, zanim nadeszły te dni. Chcę znowu się śmiać i wierzyć, że jutrzejszy dzień będzie lepszy od poprzedniego.
Nie tego się spodziewałeś, prawda?
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

wtorek, 16.marca.2010, 20:07
Tak dawno się tu nie logowałam, nawet zapomniałam hasła... Sądziłam, że nie będziesz mi już potrzebny, że będę mogła o Tobie zapomnieć, pozostawić Cię. A jednak... Potrzebuję Cię i to właśnie teraz. Potrzebuję się wykrzyczeć, wypłakać...
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

Amores perros.

poniedziałek, 11.stycznia.2010, 23:19
Pustka.
Chciałabym się w niego wtulić, zapomnieć. Spojrzeć w te oczy i być pewna, że tak ma być, tak ma pozostać. Nie zmieniać niczego.
Niestety, życie pisze inny scenariusz.
Ukojenie przyjdzie samo, z czasem... to jego teraz wyczekuję.
Zamknąć oczy, zapomnieć, wymazać...
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

Bryza.

piątek, 11.grudnia.2009, 15:53
Przemawia do mnie, lecz ja nie rozumię. Jestem głucha, słyszę jedynie szmery. Szum fal uderzających o skaliste wybrzeże. Zachód słońca próbujący przedostać się do wnętrza pokoju.
Mydlana bańko, dlaczego jeszcze nie pękłaś? Trwasz. Niewzruszona, wieczna...
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

Ekshibicjonizm moralny.

czwartek, 26.listopada.2009, 20:57
Jestem egoistką, ale tego zrobić nie potrafię. Nie mam serca... Źle, mam serce i dlatego tego nie zrobię.
Kiedyś mogę tego żałować, albo być wdzięczna za to Bogu. Wszytko zależy od dalszych kolei losu.
Trochę czuję się bezsilna, zmęczona. Tym? Być może. A może jak zawsze przesadzam? Stwarzam problem, który w ogóle nie istnieje. Ale czyż to nie jest wpisane w naszą polską mentalność?
Kocham to uczucie, ale i jednocześnie go nienawidzę. Wiem, że kiedyś minie i pozostawi po sobie jedynie ból. Pozostaną jedynie wspomnienia, obrazy.
Człowiek się boi, taka jego natura. Ale czym jest życie? Pokonywaniem starchu, burzeniem murów, walką, odwieczną tułaczką.
Przezwycieżę strach, zburzę mury, pokonam wroga, dojdę do celu... w tym zyciu, bądź też kolejnym.

Blue Foundation - Eyes On Fire
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:
Jestem oczarowana. Wciąż jeszcze tkwię w innej czasoprzestrzeni. Jestem wdzięczna mojej mamie, sile wyższej, że posiadam taki program jak Canal +.
"Magia uczuć". Te obrazy nie znikają. Wyświetlam je, pojedyńczo. Chcę się nimi zachwycać, podziwiać. Pragnę pozostać w tym kinie, nie wychodzić, nie otwierać oczu...
Świat iluzji, świat fantazji.

Boję się? Nie, to raczej nie jest strach. Niewiedza, rozdarcie. Szukam swojej drogi, zainteresowań, właściwego kierunku. Obiecuję sobie, że zrobię to w następny weekend. Podejmę jakieś kroki. Muszę ruszyć z tego miejsca, pozostawić tą czarną dziurę otępienia. To w końcu moje życie, mój wybór...

Muszę się wziąć w garść, być silna. Nie zniechęcać się, a przede wszystkim uwierzyć w siebie i swoje możliwości. Wszystko mi się udaje. Dlaczego tego nie dostrzegam? Dlaczego nie chcę tego zobaczyć? Otwórz oczy...
Jestem jak maszyna, którą od czasu do czasu ktoś musi naoliwić, nakręcić, a może i kopnąć.
Dziękuję Ci, że jesteś i to robisz.

Płakała. Jest samotna, zagubiona, zdesperowana i zmęczona. Jest mi jej żal, pęka mi serce, że nie mogę jej pomóc. Samo otarcie łez nie wystarczy. Jest moją siostrą, moją drugą połówką. Żałuję, że nie mogę być starsza, doświadczona, wpływowa, silna. Pomogłabym jej, poruszyłabym niebo i ziemię żeby jej tylko ulżyć, przejąć choć odrobinę tego ciężaru, który musi nosić, sama.

W zupie była mucha. Stałyśmy nad nią i płakałyśmy, obie. Ona, ja. Ona, ja i mucha...
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

Tak się kicha na kielicha!

wtorek, 3.listopada.2009, 12:09
Chciałam tego, nawet bardzo. Pragnienie to ciągnęło się już za mną od zeszłej niedzieli. Od momentu, kiedy obudziłam się z przeświadczeniem, że dzisiaj odleci, znowu mnie zostawi. Zabrała pewną cząstkę mnie i uznała ją za swoją. Tak więc tkwiłam w czarnej dziurze od niedzieli do czawrtku. Potem przyszedł odwilż.
Piątek miał się zakończyć szaleństwem na parkiecie, wirowaniem wśród mniej znanych i dobrze znanych. Miałam upijać się migoczącymi światłami, dzięki którym wszystko stawało w odcieniach wyzwolenia. Nigdy nie wchodzę do klubów trzeźwa, nie to nie dla mnie. Nie miałabym tam co robić na trzźwo.
Chciałam, mówiąc kolokwialnie zalać się w trupa. Potrzebowałam tego! Wyjść z obiegu na parę godzin, być, ale o tym nie wiedzieć, stracić panowanie nad sobą i swoim umysłem.
Jak zawsze przecholowałam. Nie pozostała na mnie nawet najmniejsza niktka trzeźwości...
Czy o to mi chodziło? Nie, chyba jednak nie. Miałaś iść tańczyć, bawić się!
Mój problem polega na tym, że kiedy zacznę nie potrafię skończyć, ani odmówić. Muszę udowodnić, to chyba rodzinne.
Wytwórnia filmów urwanych, zapomnianych.
Skład: warka strong; ruski igristoj za 5zł, wyzerowany w czasie minuty; vódka.
Skutek: pobudka z opuchniętą nogą. Nadałam jej miano słoniowej nogi, bo tak też wyglada, a raczej wyglądała.
Cóż, umierałam z bólu, teraz jest już dobrze. Nikt nie wie jak do tego doszło, jak to zrobiłam. Miał być gips i operacja, obyło się naszczęście bez. Teraz siedzę w domu i dostaję już do głowy! Chcę stąd wyjść! Chcę iść do szkoły, siedzieć w ławce i notować. Mam zbyt wiele czasu. Znowu zaczynam myśleć, wyciagam na zewnątrz wszelkie brudy, doszukuję się błędów. Wybiegam myślami w przód i nie widzę tego, boję się...
Proszę słoniowo nogo, zacznij nabierać sił, spraw, abym mogła się już swobodnie przemieszczać, abym mogła zacząć normalnie funkcjonować. Wiesz, że tego potrzebuję... ty zresztą też.

Czesław Śpiewa - Efekt uboczny trzeźwości
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:


  • Czego słucham?

  • Co oglądam?


  • Why can't we forget about the past?


    2007
    luty
    marzec
    kwiecień
    maj
    czerwiec
    lipiec
    sierpien
    wrzesień
    październik
    listopad
    grudzień

    2008
    styczeń
    luty
    marzec
    kwiecień
    maj
    czerwiec
    sierpien
    wrzesień
    październik
    listopad

    2009
    styczeń
    luty
    marzec
    kwiecień
    maj
    czerwiec
    sierpien
    wrzesień
    październik
    listopad
    grudzień

    2010
    styczeń
    marzec
    kwiecień
    sierpien

    2011
    styczeń
    luty

    2012
    luty

    Mój Profil

    Podlinkuj

    Dodaj do ulubionych

    brak kategorii (121)
    wszystkie (121)

    doommadelineavada

    x**
    Basilla