Stworzyłam sobie świat, którego bram pilnie strzeżę. Dlaczego?
Jestem więźniem i zarazem katem. Chyba lubię sprawiać sobie ból.
Czekam... wciąż nie wiem na co, a raczej na kogo. Łudzę się, że ktoś w końcu zburzy te masywne mury i pokaże mi słońce.
Tak naprawdę jestem próżna. Nie kierują mną żadne wyższe wartości. Straciłam wszelką ochotę, a swe aspiracje zgubiłam gdzieś po drodze.
W tej chwili mogę być nikim. Ważne, bylebym w ogóle była.
Nastrój:
tagi: