Tylko wyszedł, a ja zjadłam wszystkie ciastka, które leżały na stole. Nie dobrze, nie dobrze. Dzisiaj pierwszy raz odczuwam pustkę po jego wyjściu. To również jest zły znak. Jeżeli i on się mną po prostu bawi tak jak robił to Patryk? Mówię samej sobie, że jestem silna, że wcale ich nie potrzebuję, że w pojedynkę znaczę więcej. Teraz... pierwszy raz jest mi ciężko i czuję się z tym źle. Nie wiem czy stanęłam w pewnym miejcu, czy też właśnie się przemieszczam. Jego tak naprawdę nie interesuję ja, to co robię, robiłam, co się dzieje. Dla niego ważne jest tu i teraz, to, że jestem, i że on jest. Dziwne... Byłam 2,5 roku w związku, który okazał się wielkim kłamstwem, a teraz tkwię w czymś czego nawet nie potrafię nazwać. Kim on dla mnie tak właściwie w ogóle jest? Kim ja jestem dla niego?
Życie jest zdumiewające, poruszające, zaskakujące, a z drugiej strony parszywe i przesycone pustką, która każdego dnia się pogłębia. Wiem, że się teraz uśmiecham, motywuję, szukam zajęć, uśmiecham się, cieszę tylko po to żeby nie myślec. Żeby znowu nie stanąć w miejscu z tymi zasranymi klapkami na oczach. Wypełniam tą pustkę, którą on we mnie pozostawił. Nienawidzę go teraz całą sobą, każdym najmniejszym elementem sego ciała. Kiedyś go kochałam, dzisiaj nienawidzę. Gdybym spotkała Cię teraz na ulicy, wiem, że mojej serce momentalnie zaczęłoby szybciej bić, zrobiłoby mi się cieplej, nogi byłby cięższe, a mimo wszystko szłabym nadal, nawet bym teraz na Ciebie nie spojrzała, a nwet jeżeli to tylko po to by tobą wzgardzić. Chciałabym żebyś wiedział, że mimo wszystko mam się bardzo dobrze, że mimo wszystko każdego dnia wstaję, podchodzę do lustra, patrzę i wierzę. Złamałeś mnie, ale dzięki temu jestem silniejsza, przynajmniej stram się być. Mimo wszystko...
Nastrój:
tagi: