"Pozwól mi zerwać tę różę,
zanim zerwie się burza.
Pozwól ugryźć chleb,
zanim się stanie kamieniem.
Pozwól pochwycić garść ziemi,
nim zacznie płonąć i parzyć.
Pozwól mi spojrzeć na słońce,
nim się osypie popiołem.
Pozwól dotknąć ustami policzka,
nim błyśnie spod niego kość."
To była czysta magia. Zespojenie trzech zbłąkanych dusz - Ada, Tomek i Ja.
Miało to miejsce w pokoju Ady. Pokoju przepełnionym spokojem, swobodą i harmonią. Pokój ten(a raczej to co się w nim działo)był dla mnie niczym środek odurzający. Czułam się jak na haju. Zapomniałam o szarej codzienności i żyłam trwającą chwilą. Chwilą upojenia, chwilą wolności.
Usadowiliśmy się w fotelach i za dotknięciem jednego przycisku znaleźliśmy się w innym świecie, powiedziałabym nawet, że i w innym wymiarze.
Tak więc rozpoczął się nasz wieczór filmoznawczy.
Niektórzy stwierdzą, że straciliśmy całą noc na oglądaniu filmów i prowadzeniu rozmów dotyczących tego co zobaczyliśmy. Jednakże ja uważam, że zyskaliśmy dodatkowy dzień życia.
Wymienię tylko dwa filmy spośród tych parunastu.
Mianowicie:
*The Million Dollar Hotel
*American History X
Nie potrafię wyrazić słowami jak ważna rolę w moim życiu odgrywają filmy. Po prostu nie potrafię... To one(a także książki i muzka)stanowią fundament mojego świata.
Choć nieraz mieliście odmienne opinie co do poniektórych filmów i nie mogłam zbytnio zrozumieć waszego toku myślenia/rozumowania to i tak Wam dziękuję za ten wspaniały wieczór:*
Miało też być i o cierpieniu w tej nocie, ale podaruję to sobie. Postaram się na razie nie myśleć o tym wszystkim co dookoła mnie się dzieje. Co ze mną się dzieje. "Niech nadal trwa ten beztroski sen..."