Jestem nieco zmęczona. Wyczerpana. Patrzę na swoją twarz w lustrze. Już nie jest taka sama - wypowiała. Widzę ślady, który pozostawił na niej czas, dla wielu niedostrzegalne, lecz nie dla mnie.
Kim jest ta osoba po drugiej stronie? To nie mogę być ja...
Wróżki nie istnieją.
Nie przyjdą do Ciebie i nie otulą Cię kiedy płaczesz. Nie spełnią twoich życzeń. To nie jest bajka, ani film. To codzienność. To realia życia...
Napisałam COŚ, lecz nie potrafię tego nazwać. Nazwijmy to potokiem myśli...
Nie ma światła bardziej lśniącego niż to, które bije z twego serca.
Nie ma rzeczy, która byłaby w stanie ugasić żar wydobywający się z twego wnętrza.
Nie ma słów, które złagodziłyby ból w tobie siedzący.
Nie ma takich gestów.
Nie ma takich czynów.
Nie ma takich ludzi.
Jest życie. Jedno. Tak, jedno.
Jedna godzina, jeden oddech, jedna łza.
Czasu jest niewiele...
Kwiat więdnie, noc szarzeje,
dzień upływa - spływa kolejna godzina - po tapczanie, po obrazie.
Schnie policzek. Jeden, drugi.
Wielkie oczy, pełne bzdur(?) - zamazane, osowiałe.
Drżące dłonie, zimne dłonie.
Serca bit, ostatni krzyk...
Across The Universe.
Nie wiem co myśleć o tym filmie. Fragmentami był niemożliwy, taki artystyczny, alegoryczny.
Głowny aktor miał piękny głos i momentami przypominał młodego McCartney'a ;)
Powinnam się teraz uczyć, ale jakoś nie potrafię się zmotywować. Mam jeszcze czas – mój pomarańczowy zegarek z Tygryskiem wskazuje dopiero 16:23.
Nad mą głową czarna chmura, zwiastun burzy - błyski, grzmoty i pioruny.
Znam to. Tyle razy już to przerabiałam. Nurtuje mnie tylko jedno pytanie: dlaczego?
Przecież było już dobrze. Stałam o własnych siłach.
Piątek, a raczej piątkowa noc była udana. Oglądaliśmy filmy, wydurnialiśmy się i biegaliśmy po Słowaku – alarm był na szczęście wyłączony;) Momentami tylko gdy na niego zerkałam, przypomniały mi się rzeczy, które ktoś powinien wymazać z mej głowy. Amnezja, proszę…
Byłam padnięta, nadal jestem, bo tamtej nocy w ogóle nie spałam. Byłam poduszką dla niektórych Panów – jak zawsze. Gdy przyszłam do domu położyłam się do łóżka, ale nie zasnęłam.
Wszystko było dobrze, do czasu…
Już przeszło 2 tygodnie nie sprzątałam swojego pokoju, zatem do dzieła.
Sprzątając, słuchałam trójki i gdy usłyszałam tą piosenkę coś we mnie pękło. Łzy napłynęły mi do oczu. Nie znam imienia wykonawcy, wiem jedynie, że był Aborygenem – tak przynajmniej po części zapowiedział go Man.
Gitara, melancholijne brzmienie i ten spokojny, opanowany głos.
Otwarłam okno, zapaliłam kadzidełka i położyłam się na łóżku.
(to)Pękło, po raz kolejny…
Sądzę, że moje serce jest jak wielki pusty worek. Worek jest tak mocny, że mogłby pomieścić cały wielki sklep z każdą ilością towaru, a tymczasem nic w nim nie ma... ?
Mówię worek i nie mam tu na myśli tych nędznych plastikowych torb z supermarketu, które ciąglę pękają, nie. Mój worek jest wielki, lecz pusty, nie ma w nim miejsca dla... gatunku, który powinien wyginąć!
Wszystko po mnie w ostatnim czasie spływa. Ścieka ze mnie...
Nie obchodzi mnie ten, tamten czy on. Nic. Nie ma dla nich miejsca, są zbędni. Jest mi z tym dobrze. Aż trudno mi w to uwierzyć. Jestem niezależna!
Hmm... w sumie miniony tydzień był straszny. Mama chciała zabrać mnie do psychologa. Nie chciało mi się żyć, wstać z łóżka, walczyć z kolejnym dniem. Żaluzje były zasłonięte, dzrzwi zamknięte, pokój zimy, łożko moją bezludną wyspą. Potem wkroczyła ona, dotarła odziwo do mojej wyspy i wyprowadziła na powierzchnie, kazała oddychać, kazała zyć. Nie powiem żeby mi się to podobało, ale... poddałam się jej.
Wstałam i walczę. Stawiam pomału małe kroczki niczym dziecko, które dopiero uczy się chodzić. Trzymam się i to jest ważne.
Moja ostoja, moja matka...
Nie.
Nie napiszę książki.
Nie nakręcę filmu.
Nie dpstanę Oscara.
Nie będę aktorką.
Nie będę piosenkarką.
Nie będe osobą publiczną.
Nie będę artystą.
Nie będę nikim znaczącym.
Nie napiszą o mnie w gzaetach.
Nie będę o mnie p
isać w książkach...
... a szkoda.
Czegoś mi brakuje, wiem czego. Niestety, życia mu nie przywrócę. Zawsze będę samotnie oglaać Gladiatora i samotnie płakać. Zawsze, za każdym razem...
Obiecałeś, słowa nie dotzrymałeś.
I słuchamy tandetnych piosenek: Kevin Rudolf ft. Lil' Wayne - Let It Rock
a chuj...